Szanowni Państwo, Drodzy Klienci
Od czasu wprowadzenia nowych przepisów o świadczeniu wspierającym, działaliśmy bez wytchnienia, wspierając osoby potrzebujące w jego uzyskaniu. Był to dla nas czas wielkiego zaangażowania w Wasze sprawy.
Teraz nadszedł czas na zasłużony odpoczynek. Wykorzystujemy okres świąteczno-noworoczny na regenerację.
Informujemy, że do 9 stycznia Kancelaria jest nieczynna.
Wszystkich obecnych i przyszłych Klientów zapraszamy do kontaktu po wskazanej dacie. Z nową energią i przyjemnością zajmiemy się Państwa sprawami po naszym powrocie.
Życzymy Państwu spokojnych Świąt i pomyślności w Nowym Roku!
Copyright 2023. Wszelkie prawa zastrzeżone.
PRZECZYTAJ NAJNOWSZE
W sprawach o punktację poziomu potrzeby wsparcia najczęstsze niepowodzenia wynikają z błędów w odwołaniach składanych przez osoby bez doświadczenia. Są to błędy przewidywalne, bo powtarzają się w wielu sprawach i mają wspólny mianownik: odwołanie nie odpowiada na pytania, które sąd musi rozstrzygnąć.
System oceny poziomu potrzeby wsparcia jest zbudowany wokół funkcjonowania w życiu codziennym. Diagnozy i dokumentacja medyczna są ważne, ale ich rola polega na tym, by uzasadniały realne ograniczenia w konkretnych czynnościach, a nie same w sobie przesądzały o punktach. Z perspektywy sądu liczy się to, czy dana osoba potrafi zainicjować czynność, wykonać ją celowo, efektywnie i bezpiecznie, w standardowym czasie, czy kontroluje jej przebieg oraz czy wymaga wsparcia innej osoby lub technologii wspomagającej. Dopiero takie ustalenia mogą zostać przełożone na parametry oceny i wynik punktowy.
Odwołanie, które nie prowadzi sądu przez te elementy, zwykle kończy się na poziomie ogólnych twierdzeń. A ogólne twierdzenia, nawet prawdziwe, są dla sądu niewystarczające, bo nie pozwalają przejść od opisu sytuacji do weryfikowalnego wniosku o błędnej punktacji.
Najczęściej spotykanym błędem jest budowanie odwołania w formie narracji o chorobie, cierpieniu i trudnościach życiowych, bez przełożenia tego na konkretne obszary oceniane przez WZON. Sąd nie kwestionuje, że choroba jest ciężka, ale nie może na tej podstawie samodzielnie „domyślić się”, które czynności zostały zaniżone i o ile.
Jeżeli odwołanie nie pokazuje, w jakich czynnościach dana osoba nie jest samodzielna, jakiego wsparcia wymaga i jak często, to sąd nie otrzymuje materiału, który umożliwia merytoryczną korektę. W konsekwencji postępowanie sprowadza się do ogólnej oceny wiarygodności twierdzeń albo do mechanicznego zlecenia opinii biegłych bez jasno postawionej tezy dowodowej, co zwykle osłabia sprawę zamiast ją wzmacniać.
Odwołania pisane przez osoby bez doświadczenia często zawierają stwierdzenie, że „punktacja jest zaniżona”, ale nie wskazują, gdzie dokładnie doszło do zaniżenia. W sporach o poziom potrzeby wsparcia to błąd zasadniczy, ponieważ system działa na parametrach. Spór nie dotyczy tego, czy wynik jest „niski”, lecz tego, czy WZON prawidłowo zakwalifikował samodzielność przy konkretnych czynnościach, prawidłowo ocenił rodzaj wsparcia i prawidłowo określił częstotliwość pomocy.
Sąd nie jest w stanie „naprawić” odwołania, jeżeli strona nie wskaże, w których obszarach parametry są błędne. Z perspektywy praktycznej oznacza to, że samo domaganie się wyższej punktacji jest postulatem, a nie argumentem.
W wielu odwołaniach pojawiają się sformułowania o potrzebie stałej pomocy, braku samodzielności czy konieczności nadzoru, ale bez powiązania ze spójnym opisem funkcjonowania. Sąd w sprawach o świadczenia i uprawnienia nie może oprzeć rozstrzygnięcia na samym przekonaniu strony. Musi ustalić stan faktyczny na podstawie dowodów.
Problem nie polega na tym, że dokumentacja medyczna zawsze „musi zawierać wszystko”. Problem polega na tym, że odwołanie często nie pokazuje sądowi, które dowody potwierdzają dane twierdzenie oraz w jaki sposób to twierdzenie przekłada się na ocenę funkcjonalną. W rezultacie sąd widzi ogólną deklarację, ale nie widzi logicznego łańcucha, który pozwala ją zweryfikować.
To błąd szczególnie częsty u osób, które intuicyjnie zakładają, że „poważna diagnoza” powinna automatycznie oznaczać wysoki wynik punktowy. W systemie poziomu potrzeby wsparcia działa to inaczej. Sąd musi ocenić, jak schorzenie wpływa na codzienne czynności. Dwie osoby z tym samym rozpoznaniem mogą funkcjonować inaczej, a więc mogą wymagać innego zakresu wsparcia.
Odwołanie, które zatrzymuje się na diagnozach, nie odpowiada na właściwe pytania sądu. Sąd nie rozstrzyga sporu o to, czy rozpoznanie jest prawidłowe. Sąd rozstrzyga spór o to, czy ocena funkcjonalna została przeprowadzona i zastosowana prawidłowo.
W praktyce zdarza się, że decyzja WZON zawiera opis dużych ograniczeń i potrzeby stałej pomocy, ale końcowy wynik lub parametry oceny wskazują na wysoki poziom samodzielności. To jest potencjalnie bardzo mocny punkt odwołania, ale tylko wtedy, gdy zostanie wykazany konkretnie.
Odwołania przygotowywane przez osoby bez doświadczenia często poprzestają na zdaniu „decyzja jest nielogiczna”. Dla sądu jest to niewystarczające, bo nie pokazuje, gdzie dokładnie tkwi sprzeczność. Sprzeczność trzeba uchwycić w konkretnym obszarze funkcjonowania i pokazać, jakie parametry przyjęto oraz dlaczego nie wynikają one z opisu. Dopiero wtedy sąd ma realną podstawę do kontroli merytorycznej.
W odwołaniach często pojawiają się skrajności. Albo technologia wspomagająca jest przedstawiana jako dowód większej niesamodzielności, albo jako element, którego nie wolno brać pod uwagę. Sąd oczekuje podejścia bardziej precyzyjnego.
W sprawach o poziom potrzeby wsparcia kluczowe jest, czy technologia realnie pozwala wykonać czynność samodzielnie, bezpiecznie i efektywnie, czy tylko częściowo kompensuje ograniczenia, pozostawiając konieczność nadzoru lub pomocy osoby trzeciej. Odwołanie, które nie wyjaśnia tej zależności, nie daje sądowi podstaw do oceny, czy WZON prawidłowo uwzględnił technologię w punktacji.
Częstą intuicją jest opisanie całej sytuacji szeroko, aby sąd „zobaczył, jak jest ciężko”. Tymczasem w praktyce punktacja jest wynikiem oceny konkretnych czynności, a o wyniku często przesądzają te obszary, które generują najwyższy poziom niesamodzielności i stałej potrzeby wsparcia.
Odwołanie, które rozmywa spór i nie pokazuje, które elementy oceny są kluczowe, utrudnia sądowi pracę. Sąd nie ma obowiązku samodzielnie porządkować chaotycznego materiału strony. Jeżeli nie dostaje jasnej mapy sporu, często koncentruje się na tym, co jest najłatwiejsze do oceny, co nie zawsze odpowiada temu, co rzeczywiście zaniżyło punktację.
W sprawach o świadczenia publiczne emocje są zrozumiałe, ale nie są narzędziem procesowym. Odwołanie, które opiera się na poczuciu krzywdy, ocenach moralnych i ogólnych stwierdzeniach, zwykle nie jest w stanie przekuć tych treści w argumentację, która pozwala sądowi zastosować przepisy i kryteria.
To jeden z głównych powodów, dla których część odwołań bywa oddalona jako nieprzekonująca. Sąd musi rozstrzygnąć w ramach normatywnych i dowodowych. Bez argumentów opartych na funkcjonowaniu i parametrach oceny nie ma możliwości dojścia do wyniku, który strona postuluje.
Wszystkie opisane błędy mają wspólny rdzeń: odwołanie nie pozwala sądowi wykonać kontroli merytorycznej, ponieważ nie pokazuje związku między funkcjonowaniem, kryteriami oceny a punktacją. Sąd może ocenić dokumenty, przesłuchać stronę, zasięgnąć opinii biegłych. Nie może jednak „dopisać” argumentacji za stronę ani samodzielnie domyślać się, które parametry w formularzu powinny zostać zmienione.
Właśnie dlatego w praktyce tak duże znaczenie ma przygotowanie odwołania w sposób, który umożliwia sądowi przejście przez sprawę „kryterium po kryterium” i ewentualne skorygowanie punktacji.